Czyjego postępowaniem kierował zew Spękanej Skały, który teraz z kolei ją popychał w kierunku wody? Z jakiegoś powodu Nieglizdawiec - cokolwiek to było - chciał ją odwieść od podróżowania Lasem Druciarza. Czy tylko dlatego, by uchronić ją przed niebezpieczeństwem? A może na leśnej drodze znajdowało się coś, czego nie powinna odkryć? .
Więc naprzód nakazano łowy we wszystkich borach i puszczach królewskich, tak ogromne, jakich najstarsi ludzie nie pamiętali. Zbierano tedy tysiącami osaczników na obławy, na których padały całe stada żubrów, turów, jeleni, dzików i różnej pomniejszej zwierzyny. Lasy dymiły przez całe tygodnie i miesiące, w dymach zaś wędzono solone mięsiwo, a następnie odsyłano je do miast wojewódzkich, a stamtąd na skład do Płocka. Oczywistym było, że szło o zapasy dla wielkich wojsk. jano wiedział dobrze, co o tym myśleć, bo takie same łowy nakazywał przed każdą większą wyprawą na Litwie Witold.. Pierwszy zatknął swą chorągiew na nie dokończonym nasypie.. Który sam z siebie może się wprawić w ruch, lub też wprowadzić. - Coście wy za jedni? Skądeście się tu wzięli? - pytał znowu. - Tak jest, moi panowie, chyba tak. I nigdy tak Royowi nie dołożyłem, więc może jednak dojdziecie do porozumienia. Szczerze mówiąc, tak byłoby dla was lepiej - mówił obracając w ręku połamaną starożytną figurynkę z kości słoniowej - bo wygląda na to, że chłopcy Jake'a Locotty zrobili u mnie mały kipisz. W tej samej chwili w drzwiach podziemnego gabinetu Tęczy pojawiła się głowa jednego z najemników Jimmy'ego Pilgrima.. - Te kurewskie łapówki kiedyś nas wykończą - burknął Locotta.. - Musiało tęgo zmienić się na świecie, kiedy taki duchowny wie wstydzi się siadać z chłopem za pan brat, i jeszcze na progu pod stajnią. Czyby znowu grunta dawano?... Czyby już szlachtę ze wszystkim skasowali?... Ale uczciwy dobrodziej, serdeczny. Rychtyk jak ten święty biskup, co Łazarza własnymi rękami podnosił i rany mu opatrywał. On chyba także będzie święty i nawet już jest, kiedy ma jasnowidzenie i widzi, co się o pumili dzieje. Teraz mi nikt nie da rady, boby go spotkało nieszczęście... Oj! żeby mnie jeszcze dobrodziej rozgrzeszył z nieboraka Owczarza i znajdy, już bym się niczego nie bojał. Westchnął i przez długą chwilę patrzył na niebo zasypane gwiazdami. - Ciekawość - mruknął - czy w niebie bez noc gromnice palą, czy ono tak samo świeci?.